“Strączki” – recenzja

“Strączki” – recenzja

Autorką książki jest Marysia z bloga gruszkazfartuszka.pl, która wygrała pierwszą edycję BlogerChefa. Jej blog nie jest tylko o potrawach z roślin strączkowych, wprost przeciwnie, ale w jej pierwszej książce rządzą właśnie strączki. Kiedyś zapomniane, niedoceniane, nieumiejętnie gotowane i kojarzone z kłopotami żołądkowymi. Fasolka po bretońsku i grochówka w nowej polskiej kuchni zastępowana jest na szczęście przez hummus i sałatki z fasolą, ale tym bardziej przyda nam się książka kucharska o nich.
Ucieszyłam się bardzo, kiedy wyszła ta książka, bo chciałabym jeść więcej białka, a nie zawsze mam pomysły, co pysznego można sobie ugotować. Lubię też bloga gruszkazfartuszka.pl, bo autorka podobnie jak ja, robi sobie listę rzeczy, które chciałaby zrobić w życiu i podobnie do mnie ma tam sporo zwykłych rzeczy typu żeby wydoić krowę, albo zjeść egzotyczny owoc. Ja jeszcze nie odważyłam się, żeby wrzucić moją listę na bloga, używam jej tymczasem jako listy prezentów urodzinowych, żeby znajomi wiedzieli jakie doświadczenie chciałabym dostać.

Ad strączki! Maria Banach uczy nas jak długo trzeba je namoczyć i gotować, oraz zwraca uwagę, żeby ich nie rozgotowywać, bo wtedy są ciężkostrawne. Przydatna jest też część o tym, na co zwrócić uwagę kupując strączki świeże, w puszce czy mrożone. Sporo jest przepisów z groszkiem cukrowym, bobem i fasolką szparagową, które uwielbiam, ale są dostępne tylko przez chwilę. Przyjemnie jest popatrzeć przynajmniej na zdjęcia i zaplanować sobie co zrobię, kiedy znowu będzie na nie sezon za rok. Właściwie to te przepisy stanowią dużą część tej książki, więc będę musiała za rok zamrozić sobie spory zapas, żeby móc je wszystkie wypróbować. Zwłaszcza takie cuda jak szaszłyki z kiełbaski i bobu.
Niesamowite są dla mnie bezy z wody odsączonej z puszki cieciorki, to czysta alchemia! Przepięknie wygląda też zielony, groszkowy tort urodzinowy z kremem.

Co bym ugotowała ze “Strączków”?
Wspaniale wygląda spaghetti z soczewicą i sosem pomidorowo-marchewkowym, naleśniki z zielonej soczewicy, pankejki z cieciorki, quesadilla i tortille, sloppy joe z czarną soczewicą, orientalny groszek z marchewką, sos z groszku, estragonu i szałwii, curry z kalafiorem, frytki z fasolki, pulled pork z czerwoną fasolą, placuszki z fasoli i tuńczyka czy chłodnik z bobu.
Po tej lekturze już nie trzeba mi stręczyć strączków, będę je jeść z radością.
strączki książka

Strączki
Autorka: Maria Banach
Wydawnictwo: Edgard Samo Sedno
Data premiery: 2016
Ilość stron: 216
Okładka: twarda


Related Posts

“Smak chili, smak życia” – recenzja

“Smak chili, smak życia” – recenzja

Czy da się opowiedzieć całe swoje życie poprzez kolejne dania wykwintnej kolacji? Eve, bohaterka tej książki gotuje właśnie taką ucztę, która symbolizuje jej wejście w dorosłość. Każda potrawa z czymś się kojarzy, coś znaczy. Eve poznajemy zawsze pośrednio, poprzez postacie, które mają z nią coś […]

“Słoiki na słodko i na słono” jako pomysł na klub obiadowy w pracy

“Słoiki na słodko i na słono” jako pomysł na klub obiadowy w pracy

Słoiki z wydawnictwa Buchmann nie są przeznaczone dla dzieci w Warszawie, tylko dla nas do pracy, żebyśmy mogli zabrać sobie do biura coś pysznego. Co będzie potrzebne? Oczywiście słoik, może być też pudełko lunchowe (ale wtedy nie olśnimy kolegów z biura piękną, kolorową kompozycją), oraz […]




Bitnami