“Kuchnia Pałucka” – recenzja

“Kuchnia Pałucka” – recenzja

Coraz bardziej interesujemy się tym, co się dawniej jadało. Nie chodzi już tylko o dworskie i mieszczańskie smaki, które inspirowały się kuchnią francuską i zostały wydane w książkach kucharskich, ale też o smaki chłopskie i regionalne. Typowe dla danej okolicy, która obejmuje często kilka chałup i za rzeką ma już inne smaki.

Takie regionalne dania możemy jeść nie tylko na Pałukach, czyli w okolicach Biskupina. Możemy podać je też w Warszawie, z szacunkiem dla przodków i wiejskiej kultury, która powoli odchodzi w niepamięć. Pozwoli to nam zobaczyć jak zmieniły się smaki, kiedy tania żywność z supermarketów jest dostępna przez cały rok, gdy je się więcej mięsa, gdy przyprawy przestały być rarytasem i gdy wszyscy zaczęliśmy jeść spaghetti i kebab.

Kiedy jako dziecko jeździłam w odwiedziny do rodziny mojej mamy, nie chciałam jeść tradycyjnej czerniny i wędlin. Teraz tęsknie za wyobrażeniem tych smaków, których nigdy właściwie nie poznałam i nie miałam okazji ich zapisać.

Krzysztof Leśniewski zebrał w tej książce przepisy ze swojego domu rodzinnego i od sąsiadów, a część z nich zrekonstruowano na podstawie źródeł etnograficznych. Podaje je teraz w rytmie roku obrzędowego, w powiązaniu z rytmem pór roku i tak teraz modną sezonowością. Kulinarna przygodę z kuchnią regionalna Wielkopolski zaczynamy w Adwencie, czyli 1 grudnia. To czas kiedy jest mniej pracy na polu, a więcej czasu na przemyślenia i przygotowania do Bożego Narodzenia. Wraz z upływem roku przyjdzie też czas na świąteczne dania Wielkanocne, żniwa i chłodniki na upały, a potem rok zatoczy krąg, aż do tradycyjnego bicia kaczek i gęsi na św. Marcina w listopadzie.

Niektóre z powszechnie jedzonych na pałuckiej wsi dań spokojnie mogłyby trafić na współczesny hipsterski stół np. polewka z konopii, jarmuż, kasza jaglana i ser przypominający ser gliwiony. Niektóre nigdy nie znikły z naszych garnków –  jak placki ziemniaczane, żur na zakwasie, ogórkowa czy szczawiowa. Niektórych raczej byśmy dziś nie zjedli. Kiedy oszczędzało się każdy kęs chleba i garstkę mąki, kiedy na przednówku głód zaglądał wszystkim w oczy, jadano chleb z wodą i olejem, zupę z mąki, zupę z wody w której gotował się makaron czy kiełbasa. Mięso pojawiało się tylko na święta, bo chłop jadł kurę tylko kiedy on albo ona byli chorzy.

Co bym ugotowała z tej książki?

Dobrze wyglądają szare kluski podawane z sokiem z kapusty, kwas grzybowy, czyli zupa grzybowa z suszonymi owocami i z sokiem z kapusty, oraz marchew dodawana do kiszenia ogórków.

Mocną stroną książki są przede wszystkim jednak opisy obyczajów związanych z biesiadowaniem tj. frycowe czy pępkowe w czasie żniw i rustykalne zdjęcia dań podawanych w drewnianych miskach i jedzonych drewnianą łyżką.

Bardzo chciałabym przeczytać podobną książkę z przepisami z okolic, skąd pochodzi moja rodzina. Mam nadzieję, że dzięki takim inicjatywom jak “Kuchnia Pałucka” tradycyjne przepisy przetrwają i nie zostaną wyparte przez gotowe fixy, barwniki spożywcze i olejki do ciasta.

kuchnia-palucka

Kuchnia Pałucka

Autor: Krzysztof Leśniewski

Wydawnictwo: Gaj

Rok wydania: 2016

Ilość stron: 160


Related Posts

“Sirocco”- recenzja

“Sirocco”- recenzja

Jedną z najgorętszych premier kulinarnych tego miesiąca było “Sirocco” Sabriny Ghayour . Sabrina stała się znana, kiedy jej klub kolacyjny i pierwsza książka “Persiana” odniosły wielki sukces w Wielkiej Brytanii. Jej kuchnię wyróżnia połączenie smaków i składników kuchni bliskowschodniej z podejściem charakterystycznym dla kuchni brytyjskiej, czyli […]

“Słodkie sekrety” – recenzja

“Słodkie sekrety” – recenzja

W zeszłym tygodniu byłam na premierze książki Weroniki Madejskiej o bezglutenowych, roślinnych deserach, które mogą być sekretem każdego alergika. To druga książka młodziutkiej autorki, pięknie wydana przez Septem. Weronika Madejska od 12 roku życia jest na diecie bezglutenowej. Przekuła celiakię na hobby. Na blogu www.natchniona.pl […]