Kofta, za’atar i daktyle – nowe menu Samar dla Sphinxa

Kofta, za’atar i daktyle – nowe menu Samar dla Sphinxa

Jestem fanką Samar Khanafer od kiedy brałam udział w jej warsztatach dla blogerów. Nie mam telewizora, ale wiem, że Samar stała się bardzo znana po udziale w programie MasterChef. Jej kuchnia całymi garściami czerpie z jej polsko-libańskich korzeni, jest świeża, zawsze dobrze doprawiona i nieszablonowa. Po warsztatach przeczytałam jej książkę „Hummus, za’atar i granaty” i jeszcze bardziej pokochałam te smaki. Dania kuchni libańskiej są jednak dość pracochłonne, więc nie goszczą na moim stole tak często, jakbym chciała. Na szczęście Samar jest autorką nowej wkładki sezonowej w restauracjach Sphinx, więc można będzie spróbować tych smaków bez stania przy garach.

 

Dlatego koniecznie chciałam pójść wypróbować to nowe menu. Szczerze mówiąc nie byłam dawno w Sphinxie. Mam duży sentyment do lokalu przy Nowym Świecie 40. Nie jest wprawdzie tak ładny jak widny lokal z dużymi oknami na pl. Bankowym, ale kiedyś było tu Towarzystwo Biblijne, gdzie pod koniec życia pracował mój dziadek. Dziadek zajmował się tam sprzedażą wysyłkową Biblii, czyli jeśli ktoś kupił coś korespondencyjnie, to dziadek szedł na pocztę na Świętokrzyskiej, żeby nadać do niego paczkę. Pamiętam, że jako dziecko byłam tam kilka razy a potem byłam tam już po remoncie, kiedy wprowadził się tam Sphinx, ale nie było to jakoś ostatnio.

 

Sphinx miło zaskakuje poziomem obsługi, jest swojsko – w końcu to restauracja blisko Uniwersytetu, gdzie często bawią się studenci, ale bardzo miło, szybko i profesjonalnie.

 

Co ugotowała Samar dla Sphinxa?

 

W nowym menu jest:

nowe menu Samar dla Sphinxa

Chlebek manouche z za’atarem i serem

Zupa krem z czerwonej soczewicy

Hummus z buraczkami i pasta z bakłażana Baba Ganoush

Shoarma wołowa na hummusie, czyli mięso wołowe podawane z buraczkową pastą  z ciecierzycy, pitą i sałatką tabbouleh

Shish Taouk, czyli szaszłyki z kurczaka z grillowanymi warzywami i frytkami

Kofta wołowa z kuskusem, ciecierzycą i daktylami

nowe menu Samar dla Sphinxa

Dobre?

Zaczęłam od zupy, całkiem dobrej i podawanej z cytrynką. Porcja jest dość mała, ale soczewica jest sycąca a sok z cytryny dobrze jej robi. Najbardziej smakował mi chlebek manouche, bo uwielbiam zatar. Chlebek ten je się złożony na pół i wypełniony sałatką. Pyszna przekąska. Moim daniem głównym była shoarma wołowa na hummusie. Zwykle to danie zawiera morze humusu i odrobinę mięsa. W Sphinksie jest na odwrót – to całkiem spora porcja chrupiącej  wołowiny. Hummus buraczkowy był pyszny i dobrze pasował kolorystycznie do mięsa. Nie smakowała mi tylko sałatką tabbouleh podawana jako dodatek – o tej porze roku pomidory nie mają żadnego smaku i można by dodać nieco więcej zieleniny.

sphinx

 

Mój mąż jest psychofanem steków argentyńskich, które w Sphinksie są mięciutkie i bardzo korzystne cenowo, więc jak zobaczył menu ze stekami, to Samar mogłaby mu zaproponować nawet całe jagnię z rusztu i nie zrobiłoby to na nim żadnego wrażenia.

nowe menu Samar dla Sphinxa

Dla tradycjonalistów w nowym menu Samar są jednak szaszłyki z kurczaka z frytkami, więc jeśli przyjdziecie z kimś, kto ma takie gusta jak mój mąż, to też będzie miał coś dobrego dla siebie z nowego menu.

Sphinx Menu, Reviews, Photos, Location and Info – Zomato
Wymiary (px): Wysokość 36 x Szerokość 130

Sphinx Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato


Related Posts

Blue Cactus – recenzja restauracji

Blue Cactus – recenzja restauracji

Jedną z najbardziej niedocenionych kuchni świata w Warszawie jest amerykańska Tex Mex. Paradoksalnie jest to jedna z najstarszych kuchni jakie można było tu zjeść i dość dopasowana do polskich gustów, gdzie ceni się grillowane mięso. Matecznikiem tych smaków jest Blue Cactus, restauracja na Mokotowie, która […]

Między Bułkami – Al. Jerozolimskie 23 – recenzja

Między Bułkami – Al. Jerozolimskie 23 – recenzja

Całkiem niedawno zaczęłam jeść burgery. Miałam traumę po pewnej średnio udanej randce. Zaczęło się od tego, że miałam wyrywaną ósemkę i nie dość, że byłam potem tydzień chora to jeszcze dostałam szczękościsku. Mogłam otworzyć usta najwyżej na centymetr. Na szczęście było to w czerwcu, kiedy […]




Bitnami