“Kuchnia prababci”-recenzja

“Kuchnia prababci”-recenzja

Uwielbiam książki, które łączą jedzenie i podróżowanie, ale początkowo byłam sceptyczna co do Elizabeth Gilbert i jej „Jedz, módl się, kochaj”. Przekonał mnie dopiero jej występ na Tedx: “Twój nieuchwytny geniusz twórczy”, po którym jestem w stanie kupić wszystko związane z Elizabeth Gilbert. Tak zostałam czytelnikiem amerykańskiej książki kucharskiej z lat ’40.

Margaret Yardley Potter, czyli tytułowa prababcia, to niezwykła kobieta.

Jej książka kucharska to powieść z drugim dnem, gdzie z dygresji i opowieści, które towarzyszą przepisom, można odczytać zupełnie inną historię. Margaret pochodziła z zamożnego domu, ale nie wyszła za mąż zbyt korzystnie, lubiła wypić i prowadziła dom otwarty przy małych dochodach. Była jedną z tych osób, którym trudno jest ugotować obiad dla mniej niż 10 osób, ale potrafią bez wysiłku zorganizować przyjęcie dla 100. Była fanką kuchennych gadżetów i książek kulinarnych. Kochała swoje dzieci, bez przerwy miała gości, lubiła podróżować i przede wszystkim jeść.

Uwielbiała gotować od dziecka, kiedy służba zdradzała jej swoje sekretny przepisy, a babcia ze wsi pozwala asystować sobie w kuchni. Wyprzedzała swoje czasy, bo nie miała oporów przed zapożyczaniem przepisów z kuchni emigrantów (włoskiej, żydowskiej), co nie było jeszcze tak powszechne w tamtych czasach. Zachęcała do tego, żeby swobodnie modyfikować swoje przepisy i przede wszystkim jak najwięcej jeść, podróżować w poszukiwaniu nowych smaków, jeść na mieście, prosić o przepisy różne napotkane osoby i eksperymentować.

Jeśli szukacie pomysłu na własną książkę kucharską, to doskonałym pomysłem, za który ludzkość będzie Wam błogosławić, byłoby uwspółcześnienie porad dotyczących trzydniowego menu na weekendową wizytę krewnych i znajomych. M.Y. Potter rozpisuje wszystkie czynności tak, by poprzedniego wieczoru przygotować wszystkie dania, które są najlepsze następnego dnia, gdy się przegryzą i półprodukty na kolejne dni. Gdy goście przyjadą, wystarczy połączyć składniki i odgrzać, zamiast spędzać cały czas w kuchni, a my możemy cieszyć się towarzystwem gości.

prabab

Bezbłędne są pomysły na jadalne prezenty, które można zanieść choremu przyjacielowi. Bardzo pomocna jest lista składników (jajka, ziemniaki ugotowane w mundurkach, puszki), które warto mieć zawsze w lodówce na wypadek wizyty watahy niezapowiedzianych gości i 100 przepisów na dania z tych właśnie rzeczy. Robi wrażenie kreatywne wykorzystanie resztek i przepisy umożliwiające “posprzątanie lodówki”. Zwłaszcza, że typowe spotkanie w domu urządzało się wtedy dla 12 osób, ale każda szanująca się gospodyni miała zastawę dla 18 osób, więc resztek było odpowiednio więcej.

Jeśli jesteśmy przy przepisach, to bardzo smakowicie wyglądają przepisy na ogórki faszerowane szpinakiem, trifle, pasztet serowy i seler naciowy au gratin. Trzeba będzie wypróbować!

Książka pani Potter  w momencie wydania nie stała się przebojem, a teraz czytamy ją z ogromnym zainteresowaniem, ale bardziej jako tekst historyczny, z którego można dowiedzieć się co jadano w Stanach w tamtych czasach, czy kuchnie świata były wtedy popularne dla typowej gospodyni, jak wyglądały wtedy sprzęty kuchenne i co podawano gościom w zależności od okazji. Niestety przepisy się zestarzały i nie każdą potrawę moglibyśmy podać dziś swoim gościom na obiad. Nic jednak straconego. Ta książka to wspaniały obraz czasów, kiedy gotowanie stało się prostsze, pod każdą strzechą znalazła się zamrażalka, dobrobyt umożliwił sporej grupie Amerykanek stanie się pełnoetatowymi perfekcyjnymi paniami domu, a koncerny zaczęły produkować te wszystkie pyszne półprodukty, lody, mrożonki, ciasta w proszku i żywność w puszkach. Widać to po poradach  M.Y. Potter typu jak usunąć metaliczny smak rosołu w puszce. Książka też pokazuje jak w starych książkach kucharskich zapisywano przepisy. Czytanie ich osobie przyzwyczajonej do współczesnego podziału na składniki i przygotowanie jest tak trudne, że Elizabeth Gilbert uwspółcześniła 10 wybranych przepisów, zamieszczając je na końcu książki.  Każdy więc będzie mógł ugotować coś jak prababcia Elizabeth Gilbert.

kuchnia prababci

 

Kuchnia prababci

Autorka: Yardley Potter, Margaret

Wydawnictwo: Dom wydawniczy Rebis

Data wydania: 2014

Seria: Dieta i żywienie

Okładka: twarda


Related Posts

“Smak chili, smak życia” – recenzja

“Smak chili, smak życia” – recenzja

Czy da się opowiedzieć całe swoje życie poprzez kolejne dania wykwintnej kolacji? Eve, bohaterka tej książki gotuje właśnie taką ucztę, która symbolizuje jej wejście w dorosłość. Każda potrawa z czymś się kojarzy, coś znaczy. Eve poznajemy zawsze pośrednio, poprzez postacie, które mają z nią coś […]

“Słoiki na słodko i na słono” jako pomysł na klub obiadowy w pracy

“Słoiki na słodko i na słono” jako pomysł na klub obiadowy w pracy

Słoiki z wydawnictwa Buchmann nie są przeznaczone dla dzieci w Warszawie, tylko dla nas do pracy, żebyśmy mogli zabrać sobie do biura coś pysznego. Co będzie potrzebne? Oczywiście słoik, może być też pudełko lunchowe (ale wtedy nie olśnimy kolegów z biura piękną, kolorową kompozycją), oraz […]




FreshMail.pl
 

FreshMail.pl
 
Bitnami