“Damskie laboratorium” – recenzja

“Damskie laboratorium” – recenzja

Mam uczulenie na niektóre kosmetyki, zwłaszcza te do twarzy, więc bliskie są mi naturalne mazidła, zwłaszcza takie, które można zrobić samemu. Dlatego robię sobie własny balsam do ust (tu przepis) i używam olejków zamiast kremu do twarzy. Zawsze brakowało mi jednak wiedzy fachowej, bo nie byłam orłem z chemii i nie przypominam sobie, żeby w mojej szkole robiło się jakiekolwiek eksperymenty praktyczne.

Ale dziś pytanie, dziś odpowiedź: dostałam książkę Angeliki Gumkowskiej. Autorka z zawodu jest chemiczką, czyli potrafi dodawać kwas do wody i wodę do oleju, oraz czytać listę składników kremu cud, który próbuje jej się sprzedać w drogerii. Zawsze mnie to zastanawiało. Ja jako laik wierzę marketingowi, który wmawia mi że krem, który w większości składa się z wody i składników, które mają uchronić tę wodę przed rozwarstwianiem się, odmłodzi mnie o 20 lat i że ten krem zawiera tlen pozyskiwany ze skafandrów kosmonautów. Ale czy ktoś, kto potrafi odszyfrować skład chemiczny tego produktu w ogóle byłby skłonny go kupić? Okazuje się, że nie. Jeśli przeczytamy “Damskie laboratorium” to też nie będziemy musieli, bo dostaniemy zbiór sprawdzonych przepisów na balsamy do ciała, kremy, szampony i nawet kosmetyki kolorowe.

Punktem wyjścia tej książki jest właśnie świadome podejście do kosmetyków i tego jak wpływają na środowisko i nasze zdrowie. Przy kosmetykach naturalnych, zrobionych przez nas w domu bez zbędnej chemii, z produktów ekologicznych nie mamy się o co martwić. Znamy recepturę, więc wiemy co nakładamy na twarz. Bez alergenów i zbędnych wypełniaczy, które nas wcale nie upiększają.

Autorka uczy nas jak zrobić własną wersję kosmetyku i zabezpieczyć go przed pleśnieniem, jełczeniem i zawilgotnieniem. Jednocześnie nie zakłada, że pamiętamy z chemii na czym polega kąpiel wodna, tylko tłumaczy, jak to się robi krok po kroku. Wyjaśnia też mity i fakty chemii domowej. Radzi też jak zrobić sobie próbę uczuleniową, żeby mieć pewność, że nowy kosmetyk nam nie zaszkodzi.
Przepisy wyglądają wspaniale, zrobiłabym je wszystkie, gdyby nie to że część wymaga kupienia specjalnego sprzętu czy składników np. specjalnego enzymu z dynii. Na pewno wypróbuję jednak arganowe serum pod oczy, kakaowy balsam w kostkach, olejek do demakijażu, szampon na bazie mydła, czekoladowy balsam do ust, “mokry” błyszczyk i sól do kąpieli.

Niesamowitym odkryciem było dla mnie jak skomplikowane jest zrobienie zwykłego mydła, które trzeba nawet dojrzewać. Przy okazji tej lektury poznałam kilka nowych składników, które chętnie wypróbuję np.masło illipe z orzechów pewnego drzewa z Borneo. Dowiedziałam się też wreszcie czym się różni mydło marsylskie od kastylijskiego. Polecam!
damskie-laboratorium2


Damskie laboratorium. Przepisy na domowe kosmetyki
Angelika Gumkowska
Wydawnictwo: PWN
stron: 299
Okładka: Miękka


Related Posts

“Zielone kosmetyki” – recenzja

“Zielone kosmetyki” – recenzja

Twoje domowe SPA to kosmetyki zielone, czyli świeże, pochodzące z natury, bez wypełniaczy i sztucznych składników. Oparte są na artykułach spożywczych z naszej lodówki, które są skuteczne i dobrze tolerowane przez skórę. Tak jak w ajurwedzie, gdzie nie powinniśmy nakładać na skórę niczego, czego nie […]

“Happy uroda” – recenzja

“Happy uroda” – recenzja

Do Kasi Bem chodziłam kiedyś na jogę w szkole na Żurawiej. Wprawdzie nie na tyle często, żeby mieć takie rezultaty jak ona, ale wiem, że to sprawdzona osoba, która wie o czym mówi, jeśli chodzi o naturalne metody dbania o zdrowie i urodę. Jej program […]




Bitnami